Dzisiejszego poranka strasznie nie chciało mi się wstawać z
łóżka. Przez chwilę zastanawiałam się po co ja w ogóle tak wcześnie mam się
budzić? Niestety przywróciła mnie do myślenia smutna rzeczywistość. Dzisiaj
muszę opuścić swój dom, bez żadnego pożegnania. Co prawda i tak planuję tutaj
wrócić za dwa miesiące, bo w końcu mam szkołę. Nie mogę jej ot tak opuszczać
nawet jeśli mówią, że powrót może się przyczynić do gwarantowanego zagrożenia.
Oczywiście nie powiem im o tym, bo od razu by się sprzeciwiali i w końcu nigdy
bym tu nie przyjechała. Uważam, że Nathan zbyt szybko podjął się tego planu i
za wcześnie chce go zrealizować. Powinien o nas myśleć, a nie tak od razu robić
jak jemu odpowiada. Nie wyobrażam sobie mieszkania z nim pod jednym dachem..ile
ja go znam? Parę dni. I mam już jemu i tym chłopakom zaufać? Ktoś patrząc z
boku pomyślałby, że jestem totalną idiotką, która bezmyślnie pakuje się do
mieszkania z tak naprawdę obcymi mi chłopakami. I ta cała akcja z porwaniem
Alex, a potem wymianą to już w ogóle jest jakieś wręcz niemożliwe. Jeszcze parę
dni temu jeśli ktoś powiedziałby mi, że takie wydarzenia będą miały miejsce w moim życiu, wyśmiałabym tą osobę
nie wierząc jej. Dlaczego musiałam natrafić na ludzi, którzy noszą przy sobie
broń..sprzęt, na który sam widok zaczynam się stresować. Czy aż tak wiele
wymagam chcąc mieć normalne jak dotychczas życie? Zeszłam z łóżka kierując się
do łazienki aby się odświeżyć. Po skończonych czynnościach delikatnie się
pomalowałam i zakryłam dokładnie moje straszne wory pod oczami. Nałożyłam na
siebie krótkie spodenki i biały top. Zerknęłam na zegarek. Razem z Natalie mamy
pół godziny. Prawdopodobnie spóźnimy się, bo zanim wyjdziemy i dojedziemy to
trochę nam to zajmie. Sprawdziłam jeszcze dużą torbę, w której mam niezbędne
rzeczy i mogłam stwierdzić, że jestem gotowa. Przeleciałam wzrokiem po swoim
pokoju. Co jeśli się nie uda i nie wrócę tutaj z powrotem? A co najgorsze nasz
plan nie wypali i wyjedziemy bez Alex..? Potrząsnęłam głową i wyszłam z pokoju
biorąc do ręki torbę i bluzę. Nie mogę tak myśleć, nie mam nawet prawa. To się
musi udać i koniec kropka. Trzeba być nastawionym pozytywnie zawsze i wszędzie.
Weszłam do salonu, w którym już siedziała na kanapie Natalie.
-Widzę, że ciężka noc.-odparłam przyglądając się jej
zaspanej twarzy.
-Och tak..noc i poranek. Wiesz jak mi się nie chce jechać?- spojrzała
na mnie wpół przytomnym wzrokiem.
-Tak, mnie samej się nie chce. Ledwo co z łóżka
wstałam.-westchnęłam i skierowałam się w stronę kuchni aby zaparzyć kawę.
Oparłam się o blat i włączyłam radio. Kiedy puścili piosenkę Enrique Iglesias’a
wbiegłam do salonu i chwyciłam Natalie za rękę.
-Słyszysz to?!-krzyknęłam prosto do jej ucha na co ta się
skrzywiła, ale zaraz potem wytężyła słuch. Wyrwała się i wbiegła do kuchni
pogłaśniając jak najbardziej piosenkę. Zaczęłyśmy śpiewać razem i tańczyć w
rytm muzyki.
-El perdón, kocham to!- krzyknęła głośno w moją stronę.
Uśmiechnęłam się szeroko zdając sobie sprawę, że ja również to uwielbiam.
Wystarczy jedna piosenka żeby nas obydwie ożywić. Chwyciłyśmy się za ręce i z
tańca przeszłyśmy na jakieś wygłupy. Kiedy wykonałam obrót zatrzymałam się w
połowie widząc w progu Davida głośno śmiejącego się i łapiącego za brzuch.
Natalie zrobiła się cała czerwona i szybko przyciszyła piosenkę. Kiedy chłopak
był zdolny wydusić z siebie słowo, w końcu przemówił.
-Wy..-zaczerpnął powietrza.-Co to było? Taniec połamaniec, czy
co? Może idźcie na jakiś casting taneczny..-kończąc mówić znowu wybuchł
śmiechem. Moje usta zaczęły drżeć w uśmiechu aż w końcu sama zaczęłam się
śmiać. Dobrze wiedziałam jak to wyglądało, bo kiedyś Alex nas nagrała jak
robiłyśmy prawdopodobnie to samo co przed chwilą.
-Dobra skończ już się nabijać. I tak kiedyś
zapomnisz.-oznajmiłam po czym trąciłam go ramieniem i weszłam do salonu.
-Nie mógłbym zapomnieć. Mam to na telefonie.-wchodząc do
pokoju pomachał mi przed twarzą telefonem. Rozszerzyłam oczy i pokręciłam
głową.
-Usuń to.-odparłyśmy jednocześnie razem z Natalie.
-Nie mam zamiaru. Takie rzeczy trzeba upamiętniać.-puścił do
nas oczko i chwycił torby Natalie, które leżały przed drzwiami.
-Upamiętniać..-prychnęłam.-Na pewno zapamiętasz to co ci niedługo
zrobimy. Ciekawe czy wtedy będzie ci równie do śmiechu jak dzisiaj. –oznajmiłam
dumnie unosząc głowę. Posłał w moją stronę zdziwione spojrzenie, a ja
wzruszyłam ramionami nie mając zamiaru wyjaśniać.-A może byś powiedział co tu
robisz i dlaczego wynosisz torby?- zapytałam się spoglądając na Davida, który
zaczął kierować się w stronę wyjścia.
-Ach tak. Przyjechałem po was. Niepotrzebnie zostawiłybyście
u nas samochód. Będziemy jechać dwoma więc kolejny jest niepotrzebny.-odparł
po czym wyszedł razem z Natalie. Westchnęłam widząc, że mojej torby nie wziął.
Muszę powoli zacząć się przyzwyczajać do
Davida i Natalie, ja to wiem, że oni niedługo będą ze sobą. Każdy by zauważył
nawet jak teraz się na siebie patrzą. Nałożyłam buty i bluzę po czym chwyciłam swoją
torbę i przerzuciłam przez ramię. Wychodząc zamknęłam za sobą drzwi i
przekręciłam klucze w zamku. Wsiadłam do samochodu na tylnym miejscu, bo
Natalie zajęła na przodzie.
-Co myślisz o tym całym wyjeździe?- zapytała się Natalie
posyłając w stronę Davida delikatny uśmiech. Zauważyłam, że spojrzał się
na mnie z lusterka. Odebrałam to jako,
że chciałby aby sami porozmawiali więc włożyłam słuchawki do uszu. Jednak nie włączyłam
muzyki, oparłam się o siedzenie i przymknęłam oczy.
-Powiem ci szczerze, że nie wiem co myśleć. Wczoraj po tym
jak wyszłyście, Nathan i Kevin wrócili do domu i Nate nie był w najlepszym
humorze. Nie byłem chętny do rozmowy z nim, ale dowiedziałem się od Jamesa,
który z nim rozmawiał, że coś wspominał o Kate..-kiedy to oznajmił bicie mojego
serca przyśpieszyło. Starałam się nie okazywać tego jakbym coś słyszała. –Nie
wiem co dokładnie, ale wiedz Natalie..że Nathan miał ciężką przeszłość i
zasługuje na szczęście i jeśli Kate może być tą osobą, która jemu to da, to
osobiście się z tym zgadzam.-cicho zaczerpnęłam powietrza po czym powoli je
wypuściłam. Że co?! Czy ja aby na pewno dobrze usłyszałam? Ja mogę dać
szczęście dla Nathana? Jeszcze kiedyś tak sobie myślałam, że chciałabym być tą
osobą, ale wiedziałam, że to jest niemożliwe..Dalej tak uważam. Nate jest
trudną osobą do rozszyfrowania i czuję, że nie poradzę sobie z nim.
-Naprawdę? Aż ciężko w to uwierzyć..Chyba zacznę obserwować
Nathana.-odparła Natalie na co oboje się zaśmiali.
-Tak..oczywiście to moje zdanie, ale chyba dołączę się do
tej obserwacji.-znowu się zaśmiali, a ja postanowiłam tym razem włączyć muzykę.
Chcę zapomnieć o tym co usłyszałam i żyć tak jakby to nie miało miejsca.
Czułam, że powoli odpływam wsłuchując się w tekst piosenki.
***
Obudziłam się w jakimś dużym pomieszczeniu i..na łóżku? Co
ja do cholery tutaj robię? Ostatnio gdzie byłam to w samochodzie, więc jakim
cudem znajduję się teraz w jakimś mieszkaniu. Rozejrzałam się wokół. Pokój
wygląda przepięknie, kremowe ściany i białe meble. Ogromne lustro naprzeciwko
łóżka i duże, szerokie okna. Mogłabym tu zostać już na całe życie..ale zaraz,
ja nawet nie wiem gdzie się znajduję. Wstałam i przeczesałam palcami włosy
doprowadzając je do porządku. Wyszłam z pokoju i już do moich uszu dobiegł
głośny śmiech Davida. Ulżyło mi..czyli nie znajduje się w domu jakiegoś
porywacza. Teraz rozpoznałam wnętrze tego domu, a dokładniej domu chłopaków.
Zeszłam po schodach i skierowałam się w stronę salonu.
-O już się obudziłaś! A to dobrze, że długo nie spałaś, bo
właśnie wyjeżdżamy.-odparł David kiedy przekroczyłam próg pokoju. James
siedział rozłożony na kanapie, a Natalie i David siedzieli naprzeciw siebie
przy stole. Nathana i Kevina nie dostrzegłam. James spojrzał się na mnie i
kiwnął głową co było chyba powitaniem? Nie wiem, ale lekko się uśmiechnęłam i
usiadłam obok przyjaciółki.
-Jak długo spałam?- zapytałam się cicho ziewając.
-Niewiele, może jakoś dwadzieścia minut tutaj i licząc
jakieś piętnaście minut w samochodzie.-odparła Natalie.
-A jak znalazłam się w łóżku?- uniosłam w górę jedną brew.
Natalie i David wymienili ze sobą krótkie spojrzenia.
-Nathan cię zaniósł.-odparł chłopak. Starałam się nie
okazywać jakichkolwiek emocji więc jedynie kiwnęłam głową. Po chwili James
oznajmił żebyśmy wychodzili, bo wyjeżdżamy. Każdy z nas wstał i zaczął kierować
się do wyjścia. O dziwo przed drzwiami leżały moje buty, a bluza wisiała na
wieszaku. Sięgnęłam po nią, nałożyłam obuwie i wyszłam z domu. Zaczęłam
kierować się za Natalie i Davidem kiedy po chwili usłyszałam wołanie.
-Katherine! A ty gdzie?- zapytał się James po chwili stojąc
obok mnie.
-No jak to gdzie? Wsiadam do samochodu nie widać?-
spojrzałam się na niego jak na idiotę.
-Niestety, ale musisz jechać z Nathanem i Kevinem.-oznajmił
i wskazał na samochód za mną.-Ja prowadzę jeden, w którym jedzie Natalie i
David więc nie masz wyjścia.-wzruszył ramionami.
-Jak to nie mam? Przecież będzie miejsce jeszcze
jedno.-odparłam zaczynając się stresować. Nie mam zamiaru przebywać z nimi w
jednym samochodzie.
-O nie, nie. Cały przód jest dla mnie.-poklepał mnie po
plecach.-Nie zjedzą cię. No już, idź.-lekko mnie popchnął zachęcając abym
poszła. Spiorunowałam go wzrokiem po czym niepewnym krokiem zmierzałam w stronę
auta. Otworzyłam drzwiczki i zajęłam miejsce na tyle. Spostrzegłam, że tylko
Kevin jest w samochodzie. Uśmiechnęłam się w jego stronę na co on przewrócił
oczami i wrócił do patrzenia się przed siebie. Towarzyski to on nie jest.
Cudownie, mam jechać z bipolarnym Nathanem i jakimś gburem Kevinem. Po chwili
miejsce kierowcy zajął Nathan. Spojrzał się intensywnie na mnie przez lusterko.
Odwzajemniłam spojrzenie, ale szybko je przerwałam nie mogąc wytrzymać jego
wzroku, na który moje ciało dziwnie reagowało. Cicho prychnął na co ja uniosłam
do góry brwi. Westchnęłam i wyjęłam z kieszeni telefon i słuchawki. Chyba znowu
zasnę, jestem jakoś niewyspana. Po chwili przypomniało mi się, że miałam się
dowiedzieć gdzie jedziemy. Jednak na razie nie mam zamiaru ich o to pytać.
Muszę zapamiętać żeby poruszyć ten temat jak się obudzę.
***
Poczułam lekkie szarpnięcie w ramie więc otworzyłam powieki
i ujrzałam nad sobą Kevina.
-Już jesteśmy.
-Co? Na miejscu?- zapytałam się ziewając.
-Nie. Zatrzymaliśmy się na noc w motelu.-odparł po czym
zamknął drzwi. Wyszłam szybko z samochodu i wzrokiem odszukałam Natalie więc
ruszyłam w jej stronę.
-Zabiję cię.-syknęłam do niej.
-Mnie? A co ja ci takiego zrobiłam?- zapytała unosząc do
góry brwi.
-Zostawiłaś mnie samą z nimi.-oznajmiłam i wskazałam ruchem
głowy na Nathana i Kevina stojącego razem z resztą chłopaków.
-Nie przesadzaj. Na pewno nie było aż tak źle.-odparła i
kiedy miałam już coś odpowiedzieć, przerwał mi głos Davida.
-Mamy pokoje. Ja z Natalie, James i Kevin i ty razem z
Nathanem.-oznajmił na co ja się zaśmiałam.
-Proszę cię, nie rozśmieszaj mnie. Ja w życiu nie będę sama
z Nathanem. Idź do niego, ja będę z Natalie.-odparłam i spojrzałam na Natalie,
która uśmiechała się pod nosem.
-Kochana..przykro mi, ale mam zamiar dzielić pokój z
Natalie.-spiorunowałam go wzrokiem.
-Jak tak, to załatwcie jeszcze jeden pokój i będę spać sama.
Jeśli nie zdołacie tego zrobić, będę spać w samochodzie.- oznajmiłam.
-Już to załatwiłem. Obydwoje dzielimy osobne pokoje.-nie
wiadomo skąd obok nas pojawił się Nathan wcinając do rozmowy. Spojrzałam na
niego i kiwnęłam głową dziękując z ulgą. Może i to zabawnie wyglądało, ale ja
naprawdę nie dałabym rady w jednym pomieszczeniu z Nathanem. Ledwo przecież
wytrzymałam z nim w samochodzie gdy mnie znalazł leżącą na trawie ze złamaną
kostką. Co prawda dalej mam z nią problemy i tylko trochę utykam, ale nie jest
źle. Jednak nie było to złamanie, a jakieś obicie, jedynie rana dalej się nie
zagoiła. Weszliśmy do motelu i każdy z nas odebrał klucze przy recepcji.
Weszłam po schodach ciągnąc za sobą torbę. Kiedy odnalazłam swój numerek na
drzwiach, powoli przekręciłam zamek. Usłyszałam po chwili obok siebie kroki
więc obróciłam się w tą stronę. Nathan otwierał drzwi do swojego pokoju, który
jak się okazało był tuż obok mnie. Wymieniliśmy ze sobą krótkie spojrzenia
po czym oboje weszliśmy do pomieszczeń. Wygląd nie był jakiś zniewalający, ale
chociaż czułam się w nim bezpiecznie i przytulnie. Rzuciłam się na łóżko i
wyjęłam telefon. Było dość późno. Pomimo, że dzisiaj dwa razy się zdrzemnęłam
czułam, że byłam gotowa jeszcze raz zasnąć. Wysłałam sms’a do Natalie pytając
się gdzie jest łazienka kiedy zauważyłam, że nie ma jej w pokoju. Po chwili
otrzymałam odpowiedź.
Od Nat: ‘’Jest jedna łazienka na każdym piętrze. P.S. Nie
oczekuj ode mnie odpowiedzi za jakiś czas..mogę być zajęta :*’’.
Czytając to cicho się zaśmiałam. Natalie rzadko bywa dość
bezpośrednia, a jeśli już jest to naprawdę w jej wykonaniu śmiesznie to brzmi.
Wiedziałam, że musi coś się za tym kryć jeśli będzie dzielić pokój z Davidem.
Westchnęłam głośno i wypakowałam piżamę i żele pod prysznic z torby. Znowu
położyłam się na łóżku i odczekałam jakoś dziesięć minut. Często tak robię
zanim pójdę się kąpać, taki zwyczaj, który nie da się wyjaśnić. Wstałam i
wzięłam ręcznik leżący na łóżku po czym wyszłam z pokoju. Przeszłam kawałek rozglądając
się po korytarzu w poszukiwaniu łazienki. Kiedy już znalazłam, przekroczyłam
próg drzwi i zetknęłam się z czyjąś klatką piersiową. Nieświadomie dotknęłam
dłońmi torsu jakiegoś chłopaka aby złapać równowagę i poczułam czyjeś dłonie na
swojej talii. Zaczerpnęłam powietrza uświadamiając sobie do kogo te dłonie
należą. Uniosłam do góry głowę napotykając niebieskie tęczówki. Spaliłam się ze
wstydu kiedy dotarło do mnie, że chłopak stoi w samym ręczniku. Odsunęłam się i
zeskanowałam jego ciało. Sama się dziwie, że tacy ludzie z takim ciałem
istnieją naprawdę. Kiedy patrzyłam się na niego jak zahipnotyzowana, przywrócił
mnie do rzeczywistości głęboki głos Nathana.
-Uważaj.- odchrząknął i szybko mnie wyminął. Potrząsnęłam
głową zażenowana swoją osobą. Chwilowe zetknięcie z jego ciałem potrafi mnie
tak szybko wyprowadzić z równowagi, fizycznie jak i psychicznie. Dlaczego on
tak na mnie działa? Wiecznie będę zadawać sobie to samo pytanie, na które dalej
nie posiadam odpowiedzi. Szybko umyłam swoje ciało i owinięta ręcznikiem
wyszłam z łazienki. Otworzyłam drzwi do pokoju, które zaraz zamknęłam.
Przebrałam się w piżamę dopiero w pokoju. Zasłoniłam żaluzje i zgasiłam lampkę.
Wskoczyłam pod kołdrę dokładnie się nią owijając. Nie rozumiem wielu rzeczy
związanych z Nathanem..Przecież mógłby on być dla mnie obojętny, nie mieć żadnego
znaczenia, prawda? Jednak jego osoba mnie strasznie ciekawi. Chciałabym
dowiedzieć się więcej o nim. I czy David może mieć rację, że ja mogłabym dać
dla niego szczęście? Jeśli tak, to czemu nie biorę się za to? Czemu nie stawiam
tych kolejnych kroków w podbudowaniu naszej relacji? Jest tak wiele pytań,
które mi się nasuwa i tak wiele odpowiedzi, które są niezgodne z pytaniami. Czy
to ma sens? Prawdopodobnie nie, ale właśnie te wszystkie myśli pojawiają się w
mojej głowie i za nic nie mogę się ich pozbyć. Sekundy, minuty mijały, a ja
dalej nie mogłam zasnąć. Czy już wspominałam, że ciężko jest mi się
zaaklimatyzować w miejscu, w którym nigdy nie byłam? Właśnie mam z tym problem.
Aby zasnąć powinnam mieć przy sobie jakąś osobę, ale niestety nikogo takiego
nie ma więc nie ma żadnych szans na sen. Zaczęłam stukać nogą w ścianę i
pstrykając palcami tworzyłam jakieś rytmy. Robiłam tak parę minut kiedy
usłyszałam przekręcającą się klamkę. Zaprzestałam czynności i uważnie
przyglądałam się osobie, która po chwili otworzyła drzwi. Gwałtownie usiadłam
zdając sobie sprawę kim jest ta osoba.
-Co ty robisz do cholery?- zapytał cicho patrząc się na mnie
uważnie. Przełknęłam ślinę i zaczęłam bawić się palcami.
-Nie mogę zasnąć.-odparłam i uniosłam głowę przyglądając się
Nathanowi.
-A żeby to udowodnić postanowiłaś kopać w ścianę?- prychnął
i oparł się o ścianę.
-Nie..zrobiłam to nieświadomie. Po prostu strasznie mi się
nudzi, a kiedy jestem w nieznanym miejscu sama, to zawsze nie mogę
zasnąć.-wyznałam i cicho westchnęłam. Powróciłam znowu do leżenia i
przyglądałam się sufitowi, który miał dość ciekawe wzory. Usłyszałam zbliżające
się kroki i po chwili druga połowa łóżka ugięła się pod ciężarem. Obróciłam się
w stronę Nathana z pytającym wyrazem twarzy.
-Skoro nie możesz zasnąć sama, to może z kimś ci się
uda.-trafił w dziesiątkę. Tylko, że nie wiem jeszcze jak to jest zasypiać u
boku osoby, która wywołuje u mnie dziwne uczucia. Leżeliśmy w ciszy jeszcze
chwilę kiedy postanowiłam zadać pytanie.
-Nathan..co jeśli nie uda nam się odbić Alex?- zapytałam
uważnie przyglądając się dla jego profilu.
-Uda się na pewno, a teraz idź spać i nie gadaj.-westchnął .
-Jesteś zmęczony? -zadałam kolejne pytanie nie zwracając uwagi
na to, co przedtem powiedział.
-A czy ty musisz być taka?- zapytał wyraźnie zirytowany.
-Jaka?- nie zaprzestałam swoich pytań.
-Właśnie taka. Ciekawska, dociekliwa, strasznie
irytująca.-odparł intensywnie mi się przyglądając.
-Jak to już kiedyś powiedziałam: taka moja natura.-odparłam
na co chłopak cicho się zaśmiał. Ten dźwięk był wręcz cudowną muzyką dla moich
uszu. Zjechałam wzrokiem na jego podbrzusze.-Kto to jest Elizabeth i Maya?-
zapytałam nie odrywając wzroku od tatuaży. Kiedy nie doczekałam się odpowiedzi
powróciłam wzrokiem do Nathana, który zacisnął szczękę, jednak po chwili
odezwał się.
-Elizabeth to moja matka, a Maya młodsza siostra.-oznajmił
na co ja się zdziwiłam. Elizabeth..jego zaginiona mama i Maya siostra, którą
nie wiedziałam, że ma.
-Wytatuowałeś ich imiona, bo są dla ciebie ważne?- zapytałam
i zanim mogłam pomyśleć, przejechałam palcem po tatuażu. Zauważyłam, że chłopak
się spiął, ale zaraz potem jego mięśnie się rozluźniły.
-Tak.-odparł, a ja zaczęłam podążać palcem za linią, która
przebiegała od jego podbrzusza do szyi. Zatrzymałam się palcem na obojczykach
dostrzegając znak nieskończoności.
-Każdy z tych tatuaży ma jakieś znaczenie?- spojrzałam
uważnie przyglądając się dla jego ciała.
-Tak, ale o tym dowiesz się z czasem.-odparł cicho i chwycił
moją dłoń, którą miałam na jego szyi. Przyłożył mój palec wskazujący do swoich
ust i delikatnie go cmoknął. Wstrzymałam na chwilę oddech, a przez moje ciało
przeszły przyjemne dreszcze. Poczułam coś na wzór niedosytu kiedy jego ciało
przestało się stykać z moim. Chyba zauważył to po mnie więc gestem zachęcił
mnie abym się w niego wtuliła. Niepewnie to zrobiłam i jego dłonie znalazły się
na mojej talii. Oparłam głowę o jego pierś i poczułam ciepły oddech na swojej
głowie.
-A teraz śpij.-nakazał na co przestałam skupiać się na jego
palcach kreślących wzorki na moim ciele i wyrównanym, spokojnym oddechu, który
mógłby być moim ukojeniem na sen. Po prostu zatopiłam się w jego ramionach
odpływając w ubogi świat…
____________________________________
Co o tym sądzicie? Dzisiaj mała scenka z Nathanem i Kate :D Uważam, że ten rozdział nie należy do najlepszych i nic się nie dzieje, jednak w następnym akcja się rozwinie :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz